Spis treści

Dalekosiężne konsekwencje działania dopalaczy dla zdrowia i życia człowieka

Damian Ławniczak

            Jednym z pierwszych wydań podręcznikowych, w którym opisano zjawisko dopalaczy jest książka pod redakcją Mariusza Jędrzejko, „Narkomania. Spojrzenie wielowymiarowe”,
która stanowiła niejako podstawę do szczegółowego zagłębienia się w temat substancji psychoaktywnych. Drugą pozycją, która była bazą do pisania tej pracy jest książka „Człowiek wobec uzależnień”, również napisana pod redakcją Mariusza Jędrzejko. Natomiast kompendium wiedzy o formach pomocy dla osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych stanowiła pozycja książkowa „Etapy zmiany w terapii uzależnień. Wybór
i planowanie interwencji”. Warto zacząć od faktu, że pojęcie dopalacze (ang. smarts, legal highs, herbal highs, boosters) jest pojęciem umownym, bardziej właściwym byłoby użycie określenia nowe narkotyki, co też nie jest na tyle jednoznaczne, aby przyjąć je, jako jedyną właściwą formę, ze względu na brak charakteru naukowego. Czym zatem są „nowe narkotyki”? To między innymi wybrane związki znajdujące się w załącznikach ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii, z czego wynika, że są „środkami odurzającymi” lub „substancjami psychotropowymi”, natomiast z punktu widzenia Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 24 sierpnia 2016 roku w sprawie wykazu nowych substancji psychoaktywnych ujętych w jego załącznikach owe dopalacze rozumiane są, jako „nowe substancje psychoaktywne” lub „środki zastępcze”1.

      Pierwsze doniesienia zatruciem dopalaczami pochodzą z roku 2008, kiedy to hospitalizowano pierwszych pacjentów na Oddziale Toksykologii Szpitala im. Franciszka Raszei w Poznaniu.

„Przypadek 1. 18 letni mężczyzna został przyjęty do Oddziału Toksykologii Szpitala im. Franciszka Raszei w Poznaniu z powodu zatrucia dopalaczem. Pacjent skarżył się na znaczny niepokój, pobudzenie ruchowe, zaburzenia widzenia, kołatanie serca i uczucie suchości w jamie ustnej. Przyznał się do zainhalowania dopalacza o nazwie PUNK+ kilka godzin wcześniej. Żadnych schorzeń przewlekłych nie podawał. W chwili przyjęcia do oddziału toksykologii obserwowano pobudzenie psychoruchowe, tachykardię 110/min, wysokie ciśnienie tętnicze 170/110, podwyższoną ciepłotę ciała (37.3oC), suchą, zaczerwienioną skórę, suche śluzówki jamy ustnej, szerokie, równe źrenice o leniwej reakcji na światło. Pacjent był prawidłowo zorientowany auto- i allopsychicznie, nie halucynował. Wyniki badań biochemicznych mieściły się w normie, poza niewielką leukocytozą (12,0 G/l). W badaniach toksykologicznych nie stwierdzono obecności etanolu we krwi, amfetaminy, kokainy, kanabinoidów, MDMA, ani opiatów w moczu. W EKG obserwowano rytm zatokowy, miarowy 110/min. Pacjent został przyjęty na salę intensywnej opieki toksykologicznej. Rozpoczęto infuzję płynów elektrolitowych oraz sedację benzodiazepinami (diazepam). W ciągu 7 godzin objawy pobudzenia ustąpiły. W rozmowie z psychologiem pacjent przyznał się do 2,5-letniego eksperymentowania ze środkami psychoaktywnymi, głównie marihuaną i alkoholem. Od czterech miesięcy przerzucił się na dopalacze. Podawał regularne, intensywne używanie (2-3 razy dziennie) różnych dopalaczy, które kontynuował pomimo doznawanych nieprzyjemnych objawów fizycznych (kołatanie serca, wzrost ciśnienia tętniczego) i psychicznych (urojenia, lęki, pobudzenia). W ocenie psychologa pacjent był mało krytyczny wobec nałogu. Negował potrzebę podjęcia jakiegokolwiek leczenia uzależnienia. Po 2 dobach leczenia został wypisany pod opieką matki, odmawiając podjęcia terapii w ośrodku leczenia uzależnień”

2.  Kolejny przypadek o bardzo zbliżonej reakcji organizmu, lecz po wypalenia innego dopalacza: „22-letni mężczyzna został przyprowadzony do Oddziału Toksykologii przez matkę z powodu niepokojących objawów: kołatania serca i wysokiego ciśnienia tętniczego, uczucia dławienia, bólu głowy w okolicy potylicznej, drętwienia kończyn. Przyznawał się do wypalenia papierosa z dopalacza NOWY GREENGO. W wywiadzie nerwica wegetatywna, okresowo leczona benzodiazepinami. W chwili przyjęcia stwierdzono niepokój, lęk, splątanie, brak logicznego kontaktu słownego, szerokie, równe źrenice o zachowanej reakcji na światło, tachykardię 100/min, wysokie ciśnienie tętnicze 170/100, prawidłową ciepłotę ciała, wilgotność skóry i śluzówek. Wyniki badań biochemicznych mieściły się w normie. W badaniach toksykologicznych nie stwierdzono obecności etanolu we krwi, amfetaminy, kokainy, kannabinoidów, MDMA, ani opiatów w moczu. W EKG obserwowano rytm zatokowy, miarowy 100/min. Pacjent został przyjęty na salę intensywnej opieki toksykologicznej. Rozpoczęto infuzję płynów elektrolitowych oraz sedację benzodiazepinami (diazepam). W ciągu 8 godzin objawy pobudzenia ustąpiły, utrzymywało się nadal drętwienie kończyn dolnych. W rozmowie z psychologiem mężczyzna podał, że żyje w sporym stresie, nie potrafi zaadaptować się do nowej sytuacji życiowej związanej z rozwodem rodziców i zmianą miejsca zamieszkania. Przyznał się do kilkuletniego eksperymentowania ze środkami psychoaktywnymi (marihuana, etanol, ostatnio dopalacze), które oceniał, jako bezpieczne. W drugiej dobie leczenia chory został wypisany ze szpitala z zaleceniem opieki psychologicznej

3.  Grzegorz Wodowski – Kierownik Poradni MONAR w Krakowie w artykule „Używanie nowych substancji psychoaktywnych przez problemowych użytkowników” opisuje swoje spostrzeżenia z obserwacji i rozmów z klientami prowadzonego przez jego placówkę programu redukcji szkód i zwraca uwagę, że „głównie doświadczali oni objawów psychozy w postaci mniej lub bardziej intensywnych zaburzeń urojeniowych. Wśród tych urojeń dominowały, – co nie dziwi, zważywszy na sposób funkcjonowania tych osób – treści związane ze śledzeniem i obserwowaniem przez policję. Zaburzenia zdarzały się w formie incydentów lub stanów, które zaostrzały się i gasły. Wystarczyły jednak spojrzenia innych osób podróżujących tramwajem lub wizyta w sklepie, który był wcześniej celem kradzieży, żeby na nowo rozpalić te urojenia. Badani mówili również o wypracowanych przez nich samych sposobach radzenia sobie ze strachem i podejrzliwością. Świadomi wpływu zażywanych substancji na wywoływanie tych stanów próbowali (bez rezygnacji z używania substancji) minimalizować ich rozmiary i wpływ na ich codzienne życie. Dla niektórych ratunkiem było unikanie kontaktów z innymi. Koniec końców pojawianie się psychoz stanowiło dla niektórych z naszych rozmówców motywację do powstrzymywania się od częstego przyjmowania NPS, a w jednym z przypadków było nawet motywem do dłuższych przerw w braniu

4.   Podział skutków dopalaczy przedstawiają w swojej pracy poglądowej Marta Matusiak-Kita i Zygmunt Zdrojewicz opierając się na badaniach Buttler i Sheridan: „skutki natychmiastowe, jeszcze w trakcie odurzenia i skutki następcze, odczuwane w późniejszym okresie po zażyciu substancji. Pierwsze z nich są w dużej mierze dolegliwościami fizycznymi i zalicza się do nich: ogólne złe samopoczucie, ból głowy, nudności i wymioty, odwodnienie/niezdolność do zaspokojenia pragnienia, przyspieszone bicie serca, ból lub drżenie ciała, drżenie ust, utrata apetytu, zatrzymanie moczu, zaburzenia seksualne, zawroty głowy, ból oczu, żołądka, zgrzytanie zębami, niezdolność prawidłowego chodzenia, krwawienie z nosa. Działania niepożądane mogą też mieć naturę psychiczną, występując w postaci uczucia napięcia, niepokoju, lęku, przechodząc nawet w paranoje, objawów dysocjacyjnych, opisywanych, jako uczucie bycia w innym świecie, uczucie jakby wnętrze przestało działać. Skutki uboczne będące efektem następczym stosowania dopalaczy występują od kilku godzin do kilku dni po spożyciu substancji. Zalicza się do nich brak apetytu, bezsenność, zmęczenie, wyczerpanie, ospałość, bóle głowy, ból i suchość w ustach, ból i drżenie całego ciała, uczucie przygnębienia, napięcie, niepokój, osłabienie wydajności umysłu, spowolnienie

5.    Wiedza na temat objawów natury psychicznej i fizycznej wydaje się być niezbędna w procesie diagnozowania pacjentów, gdyż „nieswoiste objawy niepożądane występujące po zażyciu dopalaczy mogą stwarzać trudności diagnostyczne w przypadku zatajenia przez pacjenta faktu zażycia tych substancji i nieświadomości szkodliwości ich dla zdrowia oraz wpływu na schorzenia przewlekłe i nasuwać podejrzenie stanów chorobowych natury somatycznej bądź psychicznej lub prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia i wystąpienia trudnych do przewidzenia skutków ubocznych w przypadku interakcji ze stale przyjmowanymi lekami

6.    Człowiek niewątpliwie jest istotą społeczną, więc relacje z otaczającym go światem powinien tworzyć, jako „do siebie, dla siebie”, lecz także „ja wobec innych”. Wiele przypadków osób sięgających po dopalacze jest przykładem zaburzenia obu tych relacji. W relacji „ja wobec innych” pragnie być oceniony, jako ktoś inny niż jest faktycznie, natomiast w relacji „do siebie” traci zdolność oceny swoich faktycznych możliwości i szuka sposobu, aby poprawić swoją naturę. Na skutek dojrzewania zmieniają się relacje między ludźmi, a także zmienia się jego pozycja w społeczeństwie. Z perspektywy własnego ja, skutki zażywania dopalaczy wydają się pozytywne (zarobię więcej pieniędzy, szybciej dojadę do celu, dojdę szybciej do postawionego sobie celu, zyskam aplauz i poważanie), to patrząc na całe zjawisko zażywania dopalaczy szerzej, należy dostrzec również koszty zażywania (intensywna praca ponad ludzkie możliwości to szansa, aby przerodziło się to w pracoholizm i niezdrową rywalizację, jeśli dłużej i szybciej będę jechał to zwiększę szansę wypadku). Kształtowanie się nieprawidłowych przekonać, że aby osiągnąć sukces to trzeba się wspomagać różnymi środkami psychoaktywnymi jest przykładem właśnie konsekwencji społecznych wynikających z zażywania dopalaczy. Rozpatrując konsekwencje społeczne wymienia się powstawanie uzależnienia środowiskowego, które „które obejmuje całą gamę sytuacji i zachowań wymuszonych przez zdobywanie i stosowanie narkotyków. Ten rodzaj zależności pogłębia się znacznie w przypadku stosowania substancji odurzających, które są nielegalne

7.    Warto zwrócić również uwagę na teorię etykietowania, według której od oceny społecznej zależy, czy dane zachowanie, a za tym dany człowiek zostanie określony mianem dewianta, przypisując mu taką etykietę. Howard Becker zgodnie ze swoją teorią etykietowania uważa, że społeczeństwo może dokonać tzw. fałszywego oskarżenia oceniając dane zachowanie, jako dewiacyjne, mimo iż w rzeczywistości takie nie jest. Zastrzeżenie autora tej teorii jest bardzo istotne, gdyż pierwsze próby zażywania narkotyków najczęściej są przypadkowe, wynikające z namowy do zażycia substancji lub ciekawości. W momencie, gdy jednostka zauważy naznaczenie przez społeczeństwo, może chcieć sprostać „oczekiwaniom społecznym” i zacząć zachowywać się dewiacyjne w sposób intencjonalny np. nadal zażywając substancje psychoaktywne. „Nieprzychylna reakcja otoczenia na błahe często występki młodzieży może powodować skutki odwrotne do zamierzonych, to znaczy zamiast ograniczać dewiację, prowadzić do jej nasilenia”8. Według autora poprzez przechodzenie kolejnych etapów, które przedstawia poniższa rycina (Ryc. 1), dana jednostka staje się dewiantem.

Ryc.1 Etapy dewiacji wg H.S. Beckera

Źródło: J. Korczak, M. Jędrzejko, Człowiek wobec uzależnień, Oficyna Wydawnicza „ASPRA-JR,
Warszawa 2010, s. 75.

Ciekawe podejście przedstawia Ireneusz Siudem ukazując społeczne skutki uzależnienia, jako etapy prowadzące do inwalidztwa emocjonalnego, natomiast skutki przedstawia opisując cechy niedojrzałości społecznej, czyli: deprywacja emocjonalna, nieumiejętność odraczania gratyfikacji, zasada szybkiej przyjemności. Podejście to przedstawiono poniżej (Ryc. 2).

 Ryc. 2 Etapy prowadzące do inwalidztwa emocjonalnego osoby uzależnionej.
Źródło: Osobowościowe i środowiskowe przejawy zagrożenia uzależnieniem. Szkolenie „Uzależnienia poza chemiczne”. http://www.zs5.lublin.pl/upload/uzaleznienia.pdf (15.05.2017).

               Warto zastanowić się nad tym, dlaczego współczesna cywilizacja, która dochodząc do szczytu osiągnięć, będąc twórcą prawdziwych cudów techniki, nadal nie potrafi udoskonalić własnej cywilizacji? Warto pokusić się o stwierdzenie, że wciąż, na własne życzenie, tkwi w moralnej otchłani zła, unicestwiając w ten sposób swoje życie i zdrowie. Jednocześnie powstaje kolejne pytanie, dlaczego tak właśnie się dzieje, co jest tą przyczyną, że w swoim poznaniu i działaniu w rzeczywistości przyczynowo skutkowej człowiek po prostu jest niezdolny do zaradzenia swojemu losowi?

Literatura:

[1] Ustawa z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii, Dz.U. Nr 179, poz. 1485, zał. nr 1 i 2 u.p.n.

2 M. Łukasik-Głębocka, I. Przybek-Czuchrowska, M. Gaca, Ostre zatrucie produktami kolekcjonerskimi typu dopalacze – opis przypadków, „Przegląd Lekarski 2010”, nr 10 (67), s.1096.

3 M. Łukasik-Głębocka, I. Przybek-Czuchrowska, M. Gaca, Ostre zatrucie produktami kolekcjonerskimi typu dopalacze – opis przypadków, „Przegląd Lekarski” 2010, nr (67) 10, s.1097.

4 G. Wodowski, Używanie nowych substancji psychoaktywnych przez użytkowników problemowych, „Serwis Informacyjny NARKOMANIA” 2016, nr 1(73), s. 27.

5 M. Matusiak-Kita, Z. Zdrojewicz, „Dopalacze” - budowa i działanie na organizm człowieka, „Problemy Terapii Monitorowanej” 2010, nr 1(21), s. 41.

6 I. Chmiel-Perzyńska, M. Derkacz, E. Grywalska, i in., Czy lekarz rodzinny powinien posiadać wiedzę
o dopalaczach?, „Family Medicine & Primary Care Review” 2009, 11(3), ss. 258-260.

7 G. Wodowski, Polityka karna wobec osób używających narkotyki, Małopolskie Stowarzyszenie PROBACJA oraz Monar na bajzlu publikacje, Kraków 2005, s. 4.

8 H. S. Becker, Outsiders: Studies in the Sociology of Deviance, Glencoe, The Free Press 1963, s. 9.